Blog
Środowiskowiec
threeme
threeme ciekawy świata sceptyk
3 obserwujących 292 notki 278173 odsłony
threeme, 8 kwietnia 2017 r.

Klimatologia. Skandale i afery? Gdzie?!

301 18 1 A A A

Tonący brzytwy się chwyta. W dyskusji o klimacie, gdy zaprzeczaczom wszystkiego* braknie już "argumentów" sięgają po wunderwafe, broń ostateczną, która ma raz na zawsze pokonać wstrętnych naukowców od "ocipienia". Jednak, jak już historia pokazała często ta cudowna, ostateczna broń to niewypał, ślepaki lub co najwyżej... karbid. Kilka przykładów:

Podczas konferencji klimatycznej w Kopenhadze hakerzy wykradli  tysiąc ( 1079) maili z wieloletniej korespondencji między naukowcami. Do sieci wpuszczono ułamek tego, a sceptycy z całego świata, po wnikliwej i żarliwej analizie byli w stanie przyczepić się do zaledwie kilku listów, w których wychwycili "podejrzane" słowa "trick" (sztuczka, ale też... sposób) oraz "hide the decline" (ukryć/schować spadek). Spisek! Klimatolodzy stosują sztuczki i ukrywają spadek temperatury! Internety rozgrzały się do temperatury topnienia stali, gorące głowy, wcale nie analizując wyrwanych z kontekstu słów, wydały na naukowców wyrok. Tyle tylko, że owe słynne słowa... WCALE nie dotyczyły temperatury mierzonej instrumentalnie! W wykradzionych mailach naukowcy omawiali DOSKONALE ZNANY od dekad w nauce problem rozjeżdżania się korelacji między zapisem ze słojów drzew - jedna metod rekonstrukcji klimatu - a zapisem z pomiarów meteo. Rozjazd tej zależności zaczyna się mniej więcej w latach sześćdziesiątych, ale od lat osiemdziesiątych jest już spektakularny. Co to oznacza dla zwykłego człowieka, niezaznajomionego z terminami klimatologicznymi? Nic. Natomiast dla klimatologów oznacza praktycznie tylko tyle - i aż tyle - że znacznemu skróceniu uległ okres kalibracji metody rekonstrukcji paleotemperatur z zapisu słojów drzew. Na pewno nie oznacza żadnych fałszerstw danych, ponieważ problem ten znany jest od lat, a od lat sześćdziesiątych, kiedy zaczynają się zaburzenia w zapisie słojów drzew, mamy już całkiem długą serię instrumentalnych pomiarów temperatury. W dodatku istnieje kilkanaście INNYCH metod rekonstrukcji paleoklimatu: analiza składu izotopowego próbek, badanie stalagmitów jaskiniowych, badanie koralowców, rdzenie lodowe, osady jeziorne... wszystkie te metody mają swoje ograniczenia oraz przedział dokładności, ale WSZYSTKIE pokazują jedno: bardzo powolny, liczony w tysiącach lat spadek temperatury aż do Epoki Przemysłowej i gwałtowny wzrost tuż po niej.


image

więcej: Spadek CZEGO ukrywali naukowcy, czyli dlaczego słoje drzew nie słuchają meteorologów

http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-ujawniona-korespondencja-pomiedzy-klimatologami-dowodzi-spisku-17

Ostatnio wybuchła - a raczej znowu rozdmuchano nieporozumienie - "afera", że rzekomo NASA  fałszowała dane pomiarowe. Po bliższemu przyjrzeniu się sprawie znowu jednak okazuje się, że totalni negacjoniści* niczego nie zrozumieli. Dane pomiarowe nieustannie się poprawia, często na wniosek... sceptyków globalnego ocieplenia. Cały czas dąży się do zminimalizowania nieuniknionych błędów pomiarowych, wyeliminowania ewidentnych przekłamań czy też poprawki wynikają po prostu z dodania nowych, nieistniejących wcześniej źródeł. Wszystko odbywa się jawnie, dostęp do danych jest szeroki a metodologie i algorytmy w żaden sposób nie są ukrywane, każdy - oczywiście musi się chociaż minimalnie orientować w klimatologii - może to wszystko ocenić.

Żadna instytucja naukowa na świecie, łącznie z naszym IMGW czy PAN nie podważa wiarygodności pomiarów i metodologii NASA.

http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-naukowcy-z-nasa-i-noaa-falszuja-pomiary-temperatury-112

Z ostatnich, znanych mi "afer" dodać mogę jeszcze doniesienia z badań NASA sprzed dwóch lat o braku topnienia lądolodu Antarktydy. Znowu jednak, gdy bliżej przyjrzeć się sprawie okazuje się, że z "igły widły":

- Artykuł omawia dane sprzed dekady, nie uwzględnił nowszych danych

- Sam autor zauważa, że:

"Jeśli utrata lodu na Półwyspie Antarktycznym i Zachodniej Antarktydzie będzie dalej przyspieszać w takim samym tempie, jak miało to miejsce w poprzednich dwóch dekadach, straty zrównają się z tempem przyrostu lodu we Wschodniej Antarktydzie w ciągu 20-30 lat. Nie sądzę, by nastąpił wzrost opadów pozwalający skompensować te straty."

- W jakiś czas po opublikowaniu artykułu ukończono zbierania samych danych a i było dość czasu, by prace autora (Zwolly) przeczytali klimatolodzy na całym świecie. Wykryto błędy w metodologii opracowywania danych. Tu krotki cytat opisu problemów, jakie trzeba pokonać w szacowaniu masy lądolodu w metodzie wybranej przez Zwallego:


"Zmiany wysokości obserwowane przez Zwally’ego trudno precyzyjnie przeliczyć na zmianę masy. Dlaczego?

  • Pierwszą trudnością jest gęstość, czyli stosunek masy do objętości. Budulcami lądolodu są: śnieg tuż przy powierzchni, masywny lód lodowcowy sięgający od kilkunastu-kilkudziesięciu metrów pod powierzchnią aż do podłoża skalnego, oraz firn, czyli ogniwo pośrednie pomiędzy śniegiem i lodem, a składniki te mają różną gęstość i to jeszcze zmienną w czasie. W pracy Zwally’ego dokonano pewnych założeń wstępnych, ponieważ o procesach zmian gęstości śniegu na Antarktydzie wiemy po prostu zbyt mało. Czy te założenia są realistyczne? Jestem przekonany, że są najlepszym przybliżeniem rzeczywistości na jakie nas obecnie stać, ale nie mamy pewności, że są realne.
  • Po drugie, na wysokość powierzchni Antarktydy wpływa także dynamika samego ruchu lodu. Przyspieszenie prędkości płynięcia lodowych strumieni może je znacząco obniżać, a spowolnienie prowadzić do nabrzmienia. Mimo zdecydowanych postępów w ostatnich latach wciąż mamy luki w wiedzy o rozkładzie i zmianach prędkości płynięcia lądolodu, a jest ona niezbędna do interpretacji zmian wysokości powierzchni.
  • Trzecim problemem analiz jest wpływ pionowych ruchów skorupy ziemskiej na wyniesienie lądolodu ponad poziom morza. Ruchy te mogą być wznoszące lub opadające. Bez uwzględnienia tych fluktuacji obserwacje satelitarne zmian wysokości mogłyby sugerować odpowiednio przyrost lub spadek grubości lądolodu. Modelowanie tzw. ruchów izostatycznych jest zagadnieniem trudnym, szczególnie na Antarktydzie, na której sieć pomiarowa jest uboga. Znów, według obecnej wiedzy założenia przyjęte w pracy Zwally’ego są realistyczne, ale jest ona dość skąpa."

http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/antarktyda-epizod-iv-nowa-nadzieja-116



Inną, świeżą, aferą jest rzekomy skandal z fałszowaniem danych przez NOAA (ogromna, jedna z największych na świecie, instytucja naukowa badająca klimat i oceany, równiez dla armii USA). I znowu: żadnej afery nie było: http://doskonaleszare.github.io/articles/17/dzien-swistaka/

Przy okazji: Daily Mail ma reputację taką, jak u nas Fakt. Jest to po prostu brukowiec, szukający na siłę sensacji i wyolbrzymiający co tylko się da. Nieraz też uciekający się do kłamstwa. Przywoływanie go więc, jako źródła informacji, jest po prostu niepoważne.

Uwaga druga: W internecie - i nie tylko, ale w sieci zjawisko jest najsilniejsze - działa często tzw. głuchy telefon. Działa to tak: naukowcy badający jakieś zagadnienie czy zjawisko pisze artykuł naukowy. Ten trafia do czasopisma naukowego, żeby każdy badacz na świecie mógł się z nim zaznajomić i . Jeżeli te badania są istotne i ciekawe interesują się nimi dziennikarze naukowi, pisząc na podstawie artykułu naukowego popularnonaukowe streszczenie dla swoich czytelników. Jako, że nie każdy musi znać się na wszystkim język, którym posługuje się dziennikarz musi być zrozumiały dla każdego czytelnika. I to od talentu, wiedzy i doświadczenia dziennikarza zależy poziom tego artykułu oraz jego rzetelność. Kolejnym łańcuszkiem ogniwa "głuchego telefonu" są różnego rodzaju portale, media, gazety codzienne... czy blogi. Tu autorzy piszą swoje opracowania na podstawie artykułow popularnonaukowych. Bardzo łatwo jest tu coś spie... niczyć, a często jeden bloger kopiuje prace innego, powielając a nieraz dodają od siebie swoje błędy. Ostatecznie na podstawie tego samego artykułu różne media mogą podawać zupełnie odmienne wnioski. Warto mieć świadomość, że końcowym ogniwem głuchego telefonu są brukowce! I jak ognia ich unikać.




Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

1. Nie uznaję dogmatu nieomylności autorytetów. To też ludzie. 2. Nie uznaję śmierci jako ochrony przed krytyką. Szanuję zmarłych, ale to nie oznacza immunitetu przed krytyką. 3. Nie uznaję prawd objawionych - np zawartych w Biblii. 4. Niechętnie stosuję cenzurę i banowanie, ale są wyjątki, jak obrażanie czy trollowanie. 5. Będę sukcesywnie wprowadzał zasady dyskusji racjonalnej. Wszelkie argumenty odwołujące się do emocji, odmawianie komukolwiek prawa do wypowiedzi, grożenie, obrażanie, insynuowanie, ewidentne kłamstwa będą zostawiane, ale piętnowane. To dotyczy też i mnie! 6. Nie jestem wszystkowiedzący! 7. Nie jestem nieomylny! 8. I wy też nie jesteście:)

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • "nienawidzę" patrioto...
  • Wobec tego należy potępić tych, którzy najmocniej biją, najgłośniej krzyczą i mają...
  • Niestety nie zauważyłem tego nieszczęsnego zdania w zalinkowanym kalendarium puszczy. Długo...

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości